Niebo jak dym się rozwieje i ziemia zwiotczeje jak szata...

wybuch bomby termojądrowej 1956 r.

W dzisiejszym poście chciałbym zaprezentować moje przemyślenia, którymi pragnę się podzielić z tymi, którzy są chętni, by ich posłuchać. Jeśli nie jesteś chętny, możesz zamknąć tego posta przejść do swojej ulubionej witryny i spędzić czas tak jak zwykle. Jeśli zaś chcesz posłuchać, co mam do powiedzenia to z góry zaznaczam, że ten szczególny post zawiera tylko moje przemyślenia i nic więcej. Możesz się z nimi zgodzić albo nie...

Jeśli jesteś stałym czytelnikiem bloga, to pewnie zauważyłeś, że dużo w nim proroctw zaczerpniętych ze Starego Testamentu. Prawdziwe proroctwo to w moim odczuciu takie, które w sposób dosłowny zdradza przyszłość. Częstym zarzutem osób przeciwnych nauce Kościoła przeciw biblijnym proroctwom jest taki, że stają się one zrozumiałe po fakcie, gdy zostanie do nich brzydko mówiąc dorobiona interpretacja.

Moim zdaniem osoby takie nie mają racji. W dzisiejszym poście chciałbym się zastanowić nad końcem czasów. 

Dlaczego nad końcem czasów? No cóż, według Starego Testamentu ma on nadejść, według Nowego Testamentu ma on nadejść, a żyjąc obecnie ciężko nie odnieść wrażenia, że III wojna światowa to kwestia czasu.

Iz 51, 4-8 (VII wieków przed Chrystusem):
Ludy, słuchajcie Mnie z uwagą, 
narody, nastawcie ku Mnie uszu! 
Bo ode Mnie wyjdzie pouczenie, 
i Prawo moje wydam jako światłość dla ludów. 
Bliska jest moja sprawiedliwość, 
zbawienie moje się ukaże. 
Ramię moje sądzić będzie ludy. 
Wyspy położą we Mnie nadzieję 
i liczyć będą na moje ramię. 
Podnieście oczy ku niebu 
i na dół popatrzcie ku ziemi! 
Zaiste, niebo jak dym się rozwieje 
i ziemia zwiotczeje jak szata, 
a jej mieszkańcy wyginą jak komary.
Lecz moje zbawienie będzie wieczne, 
a sprawiedliwość moja zmierzchu nie zazna. 
Słuchajcie Mnie, znawcy sprawiedliwości,
narodzie biorący do serca moje Prawo! 
Nie lękajcie się zniewagi ludzkiej, 
nie dajcie się zastraszyć ich obelgami! 
Bo robak stoczy ich jak odzież, 
i mole zgryzą ich jak wełnę; 
moja zaś sprawiedliwość przetrwa na wieki 
i zbawienie moje z pokolenia w pokolenie. 

Powyższy fragment Księgi Izajasza jest, podobnie jak cała księga, absolutnie niezwykły! Trzeba sobie zdać sprawę, że powyższe słowa Pana Boga Izajasz zapisał VII wieków przed Chrystusem!

Nad powyższym fragmentem warto się chwilę zatrzymać i dokładnie go przemyśleć. VII wieków przed Chrystusem zostaje spisana zapowiedź dotycząca całego świata. Zbawienie, jakie przyniósł Chrystus z pewnością jest ogólnoświatowe i z pewnością dotyczy wszystkich narodów, z pewnością zdało ono próbę czasu i jest aktualne również w obecnych czasach - dokładnie tak jak opisano w powyższym cytacie.

Jeśli nadal powątpiewasz, że to sam Bóg do nas powyżej mówi, to spójrz z jak wielką pewnością,  wypowiada się Narrator. Powyższy fragment nie mówi: "prawdopodobnie wyspy położą we Mnie nadzieję", ale "wyspy położą we mnie nadzieje". Osoba, która się wypowiada nie ma cienia wątpliwości, że opisywane wydarzenia nastąpią. Żyjąc w czasach poprzedzających przyjście Chrystusa naprawdę bardzo ciężko sobie wyobrazić zdarzenie, które mogłoby tak mocno wstrząsnąć światem by ziścić powyższe słowa, a które jak teraz wiemy miało polegać na Jego Zmartwychwstaniu.

Powyższy fragment może się wydać nieco niejasny. Dawca zbawienia określony jest jako ramię Pańskie.

Spróbuj przeczytać powyższy fragment podstawiając za ramię Pańskie osobę Chrystusa. Jeśli ramię Pańskie oznacza Chrystusa, to mamy bardzo dokładną zapowiedź przyszłych wydarzeń, które ziściły się wraz z Jego przyjściem.

Czy jednak uzasadnione jest takie odczytanie powyższych słów? Tak! Księga Izajasza przed narodzinami Chrystusa objaśnia termin ramię Pańskie, nie ma więc mowy o błędnym kole w rozumowaniu:

Iz 53, 1-12 (VII wieków przed Chrystusem):
Któż uwierzy temu, cośmy usłyszeli? 
na KIMŻE się ramię Pańskie objawiło?
On wyrósł przed nami jak młode drzewo 
i jakby korzeń z wyschniętej ziemi. 
Nie miał On wdzięku ani też blasku, 
aby na Niego popatrzeć, 
ani wyglądu, by się nam podobał. 
Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, 
Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, 
jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, 
wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic. 
Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, 
On dźwigał nasze boleści, 
a myśmy Go za skazańca uznali, 
chłostanego przez Boga i zdeptanego. 
Lecz On był przebity za nasze grzechy, 
zdruzgotany za nasze winy. 
Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, 
a w Jego ranach jest nasze zdrowie.
Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, 
każdy z nas się obrócił ku własnej drodze,
a Pan zwalił na Niego 
winy nas wszystkich. 
Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, 
nawet nie otworzył ust swoich. 
Jak baranek na rzeź prowadzony, 
jak owca niema wobec strzygących ją, 
tak On nie otworzył ust swoich. 
Po udręce i sądzie został usunięty;
a kto się przejmuje Jego losem?
Tak! Zgładzono Go z krainy żyjących; 
za grzechy mego ludu został zbity na śmierć. 
Grób Mu wyznaczono między bezbożnymi, 
i w śmierci swej był [na równi] z bogaczem,
chociaż nikomu nie wyrządził krzywdy 
i w Jego ustach kłamstwo nie postało. 
Spodobało się Panu zmiażdżyć Go cierpieniem. 
Jeśli On wyda swe życie na ofiarę za grzechy, 
ujrzy potomstwo, dni swe przedłuży,
a wola Pańska spełni się przez Niego. 
Po udrękach swej duszy, 
ujrzy światło i nim się nasyci. 
Zacny mój Sługa usprawiedliwi wielu, 
ich nieprawości On sam dźwigać będzie. 
Dlatego w nagrodę przydzielę Mu tłumy, 
i posiądzie możnych jako zdobycz, 
za to, że Siebie na śmierć ofiarował 
i policzony został pomiędzy przestępców.
A On poniósł grzechy wielu, 
i oręduje za przestępcami. 

Między powyższymi cytatami istnieje związek w postaci użycia terminu ramię Pańskie. Ostatni cytat prowokacyjnie zadaje pytanie, by na nie odpowiedzieć i udzielić objaśnienia. Synergia tych dwóch fragmentów połączona z wiedzą, że były one znane długo przed Chrystusem jest oszałamiająca.

Teraz chciałbym wrócić do moich przemyśleń związanych z tytułem tego posta. Spróbuj sobie wyobrazić, siebie żyjącego prawie III tyś. lat temu. Czy byłbyś w stanie podejrzewać, że nienaruszalny świat, który na co dzień obserwujesz może kiedyś ulec wielkiej katastrofie jak ta opisana w Księdze Izajasza: "niebo jak dym się rozwieje i ziemia zwiotczeje jak szata"?

Co więcej sam Chrystus, gdy mówi o swoim Powtórnym Przyjściu, kreśli obraz spójny z powyższym opisem:

Łk 17, 28-30:
Podobnie jak działo się za czasów Lota: jedli i pili, kupowali i sprzedawali, sadzili i budowali, lecz w dniu, kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba deszcz ognia i siarki i wygubił wszystkich; tak samo będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi.

O tym dniu nie wie nikt poza Ojcem, jak poucza sam Jezus. Można się jedynie domyślać i spekulować. Jeśli tylko nie występuje się jako osoba, która jest bezwzględnie przekonana, to chyba nie ma w takich spekulacjach nic złego.

Same spekulacje to jedynie jakiś punk widzenia, mój jest taki, że wszystkie ostatnie objawienia, które mają imprimatur Kościoła zwracają uwagę na to, że żyjemy w czasach ostatecznych:

Pan Jezus do św. Faustyny (przed rokiem 1938):
Przygotujesz świat na ostateczne przyjście moje. (Dz 429)

Treść objawień fatimskich, objawień z Akita i wielu pozostałych współczesnych brzmi podobnie.

Jakby tego wszystkiego było mało ostatni czas bardzo różni się od poprzednich wieków jednym wielce istotnym szczegółem. Żydzi niedawno powrócili do Palestyny, a ich siedziba narodowa po dwóch tysiącach lat spustoszenia znów istnieje, jakby oczekiwała na przyjście swego Pana.

Kiedyś pewien mnich przechodząc obok celi ojca Pio usłyszał, że on płacze, chcąc się dowiedzieć, dlaczego płacze, spytał o powód. Ojciec Pio odpowiedział, że powodem jego płaczu jest lekceważenie przez tak wielu ludzi sakramentów i prawa ewangelii - nie prowadzi to do niczego dobrego...

Komentarze

Popularne posty