Upadek Jerorolimy (70 AD)

Obiecuję, że ten post będzie mocny, na początek pytanie:

Co twoim zdaniem przedstawia poniższy obraz?


Z pewnością przedstawia aniołów, walkę na niebie, grozę i cierpiących ludzi. Jest to "Zniszczenie Jerozolimy przez Tytusa"  (Wilhelm von Kaulbach; 1846 r.) Zadając powyższe pytanie, robię to całkiem serio... więc zadam je ponownie. Co ten obraz przedstawia? Czy chodzi o ciekawą wizję artysty, który natchnienie czerpał ze swojego talentu malarskiego i wyobraźni czy może chodzi o... rzeczywiste wydarzenia sprzed 2000 lat?

Oczywiście chodzi o rzeczywiste wydarzenia, które XX wieków temu miały miejsce podczas zniszczenia Jerozolimy i nastąpiły tuż po Świętej Męce i Śmierci Krzyżowej Pana Jezusa, a sam obraz jest świadectwem doskonałej orientacji teologiczno-historycznej malarza.

Szczerze mówiąc, nie znalazłem w polskim internecie żadnego opracowania, które podjęłoby się tego tematu, więc postaram się opisać poruszone zagadnienie najlepiej jak to możliwe.

Najpierw wstęp historyczny do opisywanego tematu. W roku 538 przed Chrystusem Żydom zezwolono na powrót do Judei. Wcześniej przebywali na wygnaniu w Babilonie, od tego momentu mogli zacząć układać swoje życie od nowa. Po przesiedleniu wrócili do Jerozolimy, odbudowali mury obronne i spalone bramy, po czym żyli we względnym spokoju do inwazji Rzymian na ich państwo w 63 - 55 roku przed Chrystusem. Od tego momentu rozpoczął się okres panowania rzymskiego i Judea miała swoich rzymskich zwierzchników, jednym z nich był Poncjusz Piłat (Piłat z Pontu). Podczas niewoli babilońskiej, a więc VI wieków przed narodzinami Chrystusa jednym z wygnańców, który razem z pozostałymi Żydami trafił do Babilonu, był prorok Daniel oto jego słowa:

Dn 9, 20-27 (VI wieków przed narodzinami Chrystusa):
Gdy jeszcze mówiłem i modliłem się, wyznając grzechy swoje, swojego narodu, Izraela, i składając przed Panem, Bogiem moim, swe błagania za świętą górę mojego Boga, gdy więc jeszcze wymawiałem [słowa] modlitwy, mąż Gabriel, którego spostrzegłem przedtem, przybył do mnie lecąc pospiesznie około czasu wieczornej ofiary. Przybył, rozmawiał ze mną i powiedział: "Danielu, wyszedłem teraz, by ci dać całkowite zrozumienie. Gdy zacząłeś swe błagalne modlitwy, wypowiedziano słowo, ja zaś przybyłem, by ci je oznajmić. Ty jesteś bowiem <mężem> umiłowanym. Przeniknij więc słowo i zrozum widzenie:
Ustalono siedemdziesiąt tygodni
nad twoim narodem i twoim świętym miastem,
by położyć kres nieprawości,
grzech obłożyć pieczęcią
i odpokutować występek,
a wprowadzić wieczną sprawiedliwość,
przypieczętować widzenie i proroka
i namaścić to, co najświętsze.
Ty zaś wiedz i rozumiej:
Od chwili, kiedy wypowiedziano słowo,
że nastąpi powrót i zostanie odbudowana
Jerozolima, do Władcy-Pomazańca -
siedem tygodni
i sześćdziesiąt dwa tygodnie;
zostaną odbudowane dziedziniec i wał,
w czasach jednak pełnych ucisku.
A po sześćdziesięciu dwóch tygodniach
Pomazaniec zostanie zgładzony
i nie będzie dla niego...
Miasto zaś i świątynia
zginie wraz z wodzem, który nadejdzie.
Koniec jego nastąpi wśród powodzi,
i do końca wojny
potrwają zamierzone spustoszenia.
Utrwali on przymierze dla wielu
przez jeden tydzień.
A około połowy tygodnia
ustanie ofiara krwawa i ofiara z pokarmów.
Na skrzydle zaś świątyni
będzie ohyda ziejąca pustką
i przetrwa aż do końca,
do czasu ustalonego na spustoszenie"».

Chronologia z powyższego proroctwa to temat na odrębny post. W tym momencie warto skupić się na zawartości "jakościowej" powyższego natchnionego tekstu. Jest w nim mowa o odbudowie Jerozolimy, która w czasach Daniela była zniszczona. Następnie po pewnym tajemniczym okresie ma się pojawić Władca-Pomazaniec. Mowa jest o długo oczekiwanym Mesjaszu bowiem mesjasz z hebrajskiego znaczy właśnie pomazaniec. Prorok Daniel zapowiada nadejście Władcy-Mesjasza i zdradza okoliczności Jego nadejścia. Według proroctwa Władca-Pomazaniec zostanie zgładzony, a miasto i świątynia zginie wraz z wodzem, który nadejdzie:

Koniec jego nastąpi wśród powodzi,
i do końca wojny
potrwają zamierzone spustoszenia.

Władca-Pomazaniec (Władca-Mesjasz) utrwali przymierze dla wielu:

Utrwali on przymierze dla wielu
przez jeden tydzień.
A około połowy tygodnia
ustanie ofiara krwawa i ofiara z pokarmów.

Ofiara krwawa i ofiara z pokarmów były podstawowymi elementami liturgii judaizmu! Prorok Daniel zapowiada koniec obrzędów w Świątyni Jerozolimskiej - jedynym miejscu, w którym były te ofiary składane.

Prorok Daniel podał z długowiekowym wyprzedzeniem wizję rzeczywistości, która znana jest dziś każdemu historykowi i żaden z nich jej nie kwestionuje.

Pan Jezus Chrystus został ukrzyżowany dla zbawienia świata około 33 roku naszej ery - data ta jest najbardziej prawdopodobna, choć toczą się spory na ten temat wynikające z braku pewności co do roku narodzin Pana Jezusa czy okresu Jego działalności, lata 26 - 33 zawierają niemal z pewnością właściwą datę. Archanioł Gabriel powiedział Danielowi odnośnie Mesjasza:

Utrwali on przymierze dla wielu
przez jeden tydzień.
A około połowy tygodnia
ustanie ofiara krwawa i ofiara z pokarmów.

Więc najpierw utrwalone zostanie przymierze, a potem zakończony zostanie kult w Świątyni Jerozolimskiej.

Historycznie rzecz ujmując i zostawiając na boku religię - Świątynia Jerozolimska została zniszczona w roku 70, a więc jakieś 40 lat po Świętej Męce Pana Jezusa (~33 r.) - to są fakty historyczne. Niezwykłe jest to, że zdarzenia te zostały zapowiedziane przez Daniela, a raczej Archanioła Gabriela, który je Danielowi obwieścił VI wieków wcześniej.

Chciałbym teraz wrócić do początku posta - obrazu i zdarzeń, które on przedstawia. Źródła, które będę teraz cytował są źródłami czysto historycznymi - spełniają wszystkie kryteria źródeł historycznych, a ponadto są ze względu na swoich autorów wrogie rodzącemu się w tamtych czasach Kościołowi.

Według źródeł żydowskich w Jerozolimie i wokół Świątyni miało miejsce wiele niezwykłych zdarzeń związanych ze śmiercią Pana Jezusa. Żydzi nie mają żadnego interesu, by dawać świadectwo wspierające Boskość Jezusa, a jednak robią to (choć nieświadomie) poprzez opisywanie tych niezwykłych wydarzeń w swoich księgach z I i II wieku.

Józef Flawiusz żydowski historyk i faryzeusz (ur. ~37 r. autor Wojny Żydowskiej) był człowiekiem, który na własne oczy widział co się wtedy działo. Niektórzy zarzucają Flawiuszowi, że urodził się zbyt późno by dać wiarygodne świadectwo o działalności Jezusa jednak jest on idealną osobą (świadkiem naocznym) "walk na niebie", które miały miejsce po ukrzyżowaniu Pana Jezusa i przed zniszczeniem Świątyni, ponieważ był on w Jerozolimie między rokiem 37 a 64. Pisze on tak:

Józef Flawiusz ("Wojna Żydowska" - fragment):
I znów w niewiele dni po święcie dwudziestego pierwszego dnia miesiąca Artemizjos zauważono nieziemskie i niewiarygodne zjawisko. To, o czym będę mówił, mogłoby wyglądać, wydaje mi się, na jakąś bajkę, gdyby nie wyszło z ust naocznych świadków i gdyby nieszczęścia, które potem nastąpiły, nie zgadzały się z tymi znakami. Otóż przed zachodem słońca w całym kraju pokazały się w powietrzu wozy i uzbrojone hufce wojska, które pędziły przez obłoki i otaczały miasto.

W tym momencie trzeba wyraźnie podkreślić dwie rzeczy. Flawiusz był naocznym świadkiem ponadto jako Żyd i faryzeusz nie miał on najmniejszego interesu (a wręcz sprzeczny interes) w opisywaniu zdarzeń w spójności z przesłankami chrześcijańskimi - Żydzi i chrześcijanie nie przepadali za sobą... Patrząc na całą sytuację "okiem Żyda" dochodzi się do wniosku, że czas po ukrzyżowaniu Pana Jezusa nie powinien obfitować w jakieś szczególne wydarzenia. Żydzi dalej czekali na Mesjasza więc nic szczególnego nie powinno mieć miejsca - tymczasem spełniają się słowa Jezusa o zniszczeniu Jerozolimy:

Mt 23, 37-38:
Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani! Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swe pisklęta zbiera pod skrzydła, a nie chcieliście. Oto wasz dom zostanie wam pusty.

Jakby tego było mało, spełniają się słowa Archanioła Gabriela z Księgi Daniela z VI wieku przed Chrystusem, który zapowiedział zarówno przyjście Władcy-Mesjasza, jak i mające po tym nastąpić ponowne zniszczenie Jerozolimy:

Pomazaniec zostanie zgładzony
i nie będzie dla niego...
Miasto zaś i świątynia
zginie wraz z wodzem, który nadejdzie.

Ktoś mógłby teraz powiedzieć, że Józef Flawiusz, mimo że był Żydem i, mimo że był naocznym świadkiem... nie jest zbyt przekonujący. Można to zrozumieć... Rydwany na niebie i niebieskie wojska otaczające Jerozolimę i całe państwo judzkie rzeczywiście można by uznać za bajkę - jak zauważa sam Flawiusz. Jednak rówieśnik Flawiusza (żyjący równolegle) Publiusz Korneliusz Tacyt (rzymski historyk) mówi dokładnie o tych samych wydarzeniach ;-)

Tacyt w V księdze swojego dzieła "Historiae" opisuje dokładnie tak samo, jak Flawiusz niebieskie wojska i żołnierzy walczących na niebie.

Tacyt i Flawiusz (Rzymianin i Żyd) prawdopodobnie nigdy się nie spotkali. Ciężko sobie wyobrazić by mogli się oni spotkać i to w tym celu, by uzgodnić kłamstwo, poza tym, w jakim celu mieliby to zrobić? By wspomóc rodzący cię Kościół, który był wrogi Żydom? Czy może by wspomóc Kościół, który zniszczył Imperium Romanum? Według wszelkiej wiedzy historycznej Flawiusz był naocznym świadkiem tych zdarzeń (mieszkał wtedy w Jerozolimie) natomiast Tacyt prawdopodobnie dowiedział się o tych wydarzeniach od rzymskich legionistów stacjonujących wtedy w Jerozolimie.

Dwa niezależne świadectwa mówiące o identycznych zdarzeniach i opierające się krytyce nauka zwana historią każe uznać za prawdziwe.

Korneliusz Tacyt ("Historiae", fragm. księgi V, tłumaczenie własne):
Przepowiednie miały miejsce, ale ich wykonanie z powodu ofiar lub uroczystych ślubów uznane jest za niezgodne z prawem przez naród, który jest niewolnikiem zabobonu i wrogiem prawdziwych wierzeń. Na niebie pojawiła się wizja wojsk w konflikcie, błyszczących zbroi. Nagle błyskawica błysnęła z chmur, rozświetliła świątynię. Drzwi świętego miejsca nagle otworzyły się, nadludzki głos dał się słyszeć, aby oznajmić, że bogowie opuszczają świątynię i w tej samej chwili nadszedł gwałtowny zgiełk ich wyjścia. Część osób zrozumiała to jako złowieszczą zapowiedź. Większość z nich była przekonana, że starożytne pisma świętych ich kapłanów nawiązywały do teraźniejszości, gdy Orient zwyciężył i z Judy wyszliby ludzie przeznaczeni do władania światem.

Jak można w tym momencie dostrzec Tacyt (Rzymianin i wróg Żydów) idzie dalej z opisem ówczesnej sytuacji i mówi o dodatkowych szczegółach:

a) błyskawicy, która rozświetliła świątynię
b) nagłym otwarciu drzwi świątyni
c) nadludzkim głosie z wnętrza świątyni

Wszystkie te dodatkowe szczegóły znajdują potwierdzenie w wielu żydowskich księgach z I i II wieku! Wszystkie te niezwykłe wydarzenia miały miejsce po Świętej Męce Pana Jezusa.

Ad a) Błyskawica rozświetlająca świątynię.

Tacyt mówi o błyskawicy, która rozświetliła świątynię. Flawiusz mówi o podobnym, a być może tym samym zdarzeniu:

Józef Flawiusz ("Wojna Żydowska", fragm.):
Tak samo było i wtedy, kiedy jeszcze przed powstaniem i zaburzeniami wiodącymi do wojny naród zebrał się na obchód Święta Przaśników - było to w ósmym dniu miesiąca Ksantyku - i  koło dziewiątej godziny w nocy zajaśniał tak silny blask wokół ołtarza Przybytku, że wydało się, iż nastał biały dzień. A trwało to pół godziny. Nie świadomi rzeczy uznali to za dobry znak, lecz uczeni w księgach świętych od razu dali wyjaśnienie zgodne z późniejszymi wydarzeniami.

Ad b) Nagłe otwarcie drzwi świątyni.

Józef Flawiusz ("Wojna Żydowska", fragm):
Także wschodnia brama wewnętrznego dziedzińca świątynnego (a była cała ze spiżu i tak ciężka, że dwudziestu ludzi ledwie mogło ją zamknąć wieczorem, zaryglowana okutymi żelazem belkami i osadzona na czopach głęboko wpuszczonych w próg z jednolitego bloku kamiennego) sama rozwarła się około szóstej godziny w nocy. Strażnicy świątynni wybiegli i donieśli o tym swemu dowódcy, a gdy ten przybył na miejsce, z trudem zdołał ją znów zamknąć. To także ludziom niewtajemniczonym wydało się znakiem bardzo pomyślnym, gdyż wedle ich tłumaczenia Bóg otworzył im bramę do dobrego. Natomiast uczeni mężowie uważali, że rozprzęgło się bezpieczeństwo Przybytku, a otworzenie się bramy oznacza podarunek dla nieprzyjaciół i między sobą wydarzenie to tłumaczyli jako wyraźny znak zniszczenia.

Fenomen wschodniej bramy Świątyni jest też poruszony w Talmudzie Jerozolimskim i Talmudzie Babilońskim - dwóch kolejnych księgach (bluźnierczych dla chrześcijan),  przy czym wyraźnie zaznaczają one powód samoistnego otwierania się wschodniej bramy:

Yoma 39 (fragment; tłumaczenie własne; <200 r.):
Rabini nauczali, 'Czterdzieści lat przed zniszczeniem świątyni LOT nie wypadał po właściwej stronie, złoty język nie stawał się biały, zachodnie światło nie płonęło całą noc. Bramy świątyni otwierały się same do momentu, gdy Rabbi Johanan ben Zakai upomniał je ...

Świątynia Jerozolimska została zniszczona przez Rzymian w roku 70 więc 40 lat przed rokiem siedemdziesiątym wypada na lata 30 naszej ery - bardzo blisko, jeśli nie dokładnie na rok Męki i Śmierci Pana Jezusa! Bluźnierczy Talmud, który mówi jak zwalczać chrześcijaństwo i w obrzydliwy sposób wypowiada się o Panu Jezusie, potwierdza, że przyczyną trwającego 40 lat samoistnego otwierania się bram Świątyni Jerozolimskiej była Zbawcza Śmierć Jezusa Chrystusa!

Warto w tym momencie znów wrócić, choć na chwilę do proroctwa z Księgi Daniela z początku postu:

VI wiek przed Chrystusem:
Utrwali on przymierze dla wielu
przez jeden tydzień.
A około połowy tygodnia
ustanie ofiara krwawa i ofiara z pokarmów.

Zdarzenia związane ze świątynią wyraźnie wskazują, na to, że 40 lat przed zniszczeniem Świątyni Jerozolimskiej (Ukrzyżowanie Pana Jezusa) doszło do załamania kultu świątynnego. Dla Żydów nieuznających Jezusa Chrystusa za obiecanego Mesjasza musiało być to kompletnie niezrozumiałe ...

Brama, o której mówi Józef Flawiusz była bardzo masywna - obsługiwało ją 20 mężczyzn. Ciężko sobie wyobrazić by tak masywna konstrukcja sama przez 40 lat otwierała się bez ingerencji potężnej siły...

Zachariasz 11:1 Sota 6:3 (tłumaczenie własne):
Powiedział Rabbi Yohanan Ben Zakkai do Świątyni, 'Świątynio, dlaczego nas przerażasz? Wiemy, że zostaniesz zniszczona. Ponieważ powiedziano, 'Otwórz twoje drzwi Libanie by ogień mógł strawić twoje cedry'

Ad c) Nadludzki głos z wnętrza Świątyni Jerozolimskiej

Głos, o którym mówi rzymski historyk Tacyt, znajduje potwierdzenie u Józefa Flawiusza:

Relacja Józefa Flawiusza z roku 66:
Kiedy w czasie święta, które zowie się Pięćdziesiątnicą, kapłani weszli nocą, jak to jest ich zwyczajem, do wewnętrznego dziedzińca świątynnego, aby pełnić służbę Bożą, najpierw zauważyli, jak sami oświadczyli, ruch i huk, a potem dało się słyszeć wołanie różnymi głosami: Wyjdźmy stąd!

Tak więc cały ogrom niezwykłych zdarzeń, które nastąpiły po Zbawczej Męce Pana Jezusa, został szczegółowo odnotowany u Rzymian i Żydów - wzajemnych wrogów - w dziełach stricte historycznych, jak i religijnych. Cytowane świadectwa zostały spisane przez naocznych świadków, żyjących w opisywanych czasach. Spójność relacji wyklucza jakąkolwiek manipulację.

By dopełnić niezwykłą wizję z obrazu "Zniszczenie Jerozolimy przez Tytusa" warto zacytować jeszcze jedno zdarzenie odnotowane u Flawiusza:

Józef Flawiusz ("Wojna Żydowska", fragm.):
Ludzie jakby byli gromem porażeni i postradali oczy i rozum, pozostawali głusi na ostrzeżenia Boże. Tak było, kiedy nad miastem stanęła gwiazda o kształcie miecza i kometa tkwiąca na niebie przez cały rok.

Wydarzenia opisywane w powyższym fragmencie miały mieć miejsce na krótko przed rozpoczęciem Wojny Żydowskiej. W jej trakcie rzymskie legiony dowodzone przez Tytusa Flawiusza zniszczyły Jerozolimę i Świątynię Jerozolimską.

Cztery lata przed wybuchem Wojny Żydowskiej i wkroczeniem legionów Tytusa, które zniszczyły Judeę a Świątynię Jerozolimską zrównały z ziemią miało miejsce wystąpienie Jezusa syna Ananiasza:

Józef Flawiusz ("Wojna Żydowska", fragm.):
Ale jeszcze bardziej przerażające od tego było takie oto zdarzenie. Otóż na cztery lata przed wojną, kiedy miasto w najlepsze zażywało pokoju i pomyślności, niejaki Jezus, syn Ananiasza, prosty wieśniak przybył na święto, w którym wedle zwyczaju wszyscy wznoszą Bogu namioty, i stanąwszy w świątyni nagle jął wołać: "głos ze wschodu, głos z zachodu, głos od czterech wiatrów, głos przeciwko Jerozolimie i Przybytkowi, głos przeciwko oblubieńcom i oblubienicom, głos przeciwko całemu narodowi". Z tym wołaniem na ustach chodził dzień i noc po wszystkich ulicach. Niektórzy z przedniejszych obywateli, których oburzały te złowieszcze słowa, pochwycili owego człowieka i srodze go wychłostali. On zaś ani nie odezwał się w swojej obronie, ani nie zwracał się osobiście do wymierzających mu razy, lecz wołał dalej, tak jak poprzednio. Starszyzna miasta uznała, co zgodne było z prawdą, że mąż ten działa z mocy wyższej, i przyprowadziła go do zarządcy rzymskiego. Tam chłostany biczem aż do kości ani nie błagał o litość, ani łzy nie uronił, lecz jak najżałośniejszym głosem za każdy cios odpowiadał: "Biada Jerozolimie". A kiedy Albinus - on właśnie był tym zarządcą - zapytał, kim jest, skąd pochodzi i dlaczego wznosi takie okrzyki, w ogóle mu na to nic nie odrzekł, lecz ciągle biadał nad miastem, aż w końcu Albinus uznał go za szaleńca i kazał mu odejść. W czasie aż do wybuchu wojny ani nie przystawał z żadnym z obywateli, ani nie widziano, żeby z kimś rozmawiał, lecz dzień w dzień, jakby to była modlitwa, której się wyuczył, powtarzał swoją skargę: "Biada Jerozolimie". Nie przeklinał nikogo z tych, którzy co dzień go bili, ani nie błogosławił tych, którzy dawali mu pożywienie, lecz jedną tylko miał dla wszystkich odpowiedź - ową złowrogą wróżbę. Najbardziej wykrzykiwał w czasie świąt. Wołał tak przez siedem lat i pięć miesięcy i ani głos mu nie ochrypł, ani sam się nie zmęczył, aż dopiero w czasie oblężenia, gdy widział, jak spełnia się jego przepowiednia, znalazł spokój. Kiedy bowiem szedł wokoło i z muru wołał donośnym głosem: "Biada jeszcze raz miastu, narodowi i Przybytkowi" i na końcu dodał: "Biada i mnie samemu", trafiony głazem z balisty od razu padł i wyzionął ducha z tymi złowieszczymi słowami na ustach.

W 1997 roku świętowano w Izraelu rocznicę trzeciego tysiąclecia Jerozolimy. Zaszczyt skomponowania utworu na tę okazję otrzymał nasz rodzimy kompozytor Krzysztof Penderecki. Siedem Bram Jerozolimy stanowi świetne zakończenie niniejszego posta i stwarza właściwy klimat, by jeszcze raz to wszystko na spokojnie przemyśleć.

Komentarze

Popularne posty